|
wtorek, 22 kwietnia 2008
powyzej ekipa z modelem w objeciach. Startowali w zawodach SAE AeroDesign.
a ponizej druzyna AKL-u Politechniki Poznańskiej na ziemi amerykanskiej.
środa, 16 kwietnia 2008
Okazuje się że ktos zajal sie analiza katalogow IKEI, i po przeanalizowaniu okazalo sie ze nazwy dunskich miejscowowsci sa nazwami dla dywanow, wycieraczek, a nawet co gorsza nazwa cieśniny øresund (dzielacej danie i szwecje i bedacej nazwa dal calego regionu z kopenhaga i malmoe wlacznie) stanowi nazwe do klapy od kibla. Sami dunczycy w komentarzach sugeruja, np: Zapodala to nawet polska Rzepa (co prawda dość dawno i bynajmniej na pierwszej stronie...) pod tytułem "Duńczycy się skarżą, że Ikea ich poniża".
PS. mysle ze dosc nieprzypadkowo te artykuly zbiegly sie z okragla i malutka 350 rocznica odebrania dunczykom przez szwecje Skåne, Halland og Blekinge
czwartek, 13 marca 2008
okazuje sie ze Dunczycy maja zuplenie inna od polskiej koncepcje "zycia po polsku". W jezyku dunskim wyrazenie "zyc po polsku" (at leve paa polsk), znaczy... no zgadnijcie! np moze narzekac na wszystko? moze np byc skorumpowanym politykiem? (wiecej pomyslow na zycie po polsku nie mam...), wiec zdradze co to znaczy zyc po polsku: znaczy żyć na kocią łapę! najwyrażniej to o co my obwiniamy bogu ducha winne koty, dunczycy obwiniaja biednych polakow. Dlaczego? Tak na pierwsza mysl czy to jest cos z czym skojarzylaby sie komus polska? Wyrazenie (tak wykoncypowalismy) wzielo sie najprawdopodobniej z czasow przed druga wojna swiatowa, kiedy do Danii przyjezdzalo wielu Polakow szczegolnie na prace sezonowe ( do pracy w polu przy burakach cukrowych najczesciej). Najprawdopodobniej wielu z nich zylo na kocia lape z dunczykami, z czego zreszta zrodzilo sie wiele dzieci (sama znam paru dunczykow ktorych dziadkowie/pradziadkowie byli polakami). W czasie od 1893-1930 przyjechalo do Danii 91.133 Polakow na prace sezonowe najczesciej. 95% z nich wrocilo do kraju podobno. ps do tych samych prac Dunczycy sprowadzali niewolnikow z Dunskich Indii Zachodnich (Dansk Vest Indien) czyli Wysp Dziewiczych na Karaibach... ps2 jak ktos umie to tu jest o emigracji do Danii (po dunsku)
poniedziałek, 03 marca 2008
czyli menu slawiace Danię w Polsce. Wszyscy kochamy Danię! "Danmark er et yndigt land" wszyscy to wiedza przeciez! (Dania to naukochanszy (czy cos w tym stylu?) kraj).
wtorek, 19 lutego 2008
Lista kanapek z pewnej kanapkarni w Kopenhadze jest dłuzsza niz wiekszosc tutejszych rzeczulek.
Powyzej kanapki z: ta z tylu jest z baleronem czy czyms w tym guscie (rullepølse=zrolowana kielbasa) z galaretka (sky=chmura). Z przodu z lewej mamy szynke kurczakowa z najpewniej remulada i szczypiorkiem a po prawej mamy pokrojone na plasterki frikadeller (zwane w wielkopolsce kotlety mielone) z salatka ziemniaczana. W wersji bardziej domowej bedzie to zazwyczaj chleb, maslo, jakas "szynka" (kto bedzie szukal jakiejs w miare normalnej szynki w Danii moze sie srogo zawiesc!) i na to salatka (np wloska=warzywna, kurczakowa, krewetkowa, tunczykowa, makrelowa, ziemniaczana i inne znane i lubiane w calej Danii salatki dostepne w kazdym supermarkecie).
--------------------------------------------------------------------
poniedziałek, 11 lutego 2008
Bylam na malych wakacjach w miescie kanalow. Przy okazji uswiadomilam sobie ze bylam juz w takim razie we wszystkich miastach zwanych wenecjami. Bylam wiec teraz oprocz prawdziwej Wenecji w Amsterdamie i Sztokholmie, a oba te miasta obwieszczone zostaly juz w wiekszosci przewodnikow Wenecjami Północy. Powiem tylko krotko od siebie ze do obu tych miast prawdziwa Wenecja sie nie umywa!
wtorek, 15 stycznia 2008
W sumie bylo to juz calkiem dawno ale ostatnio przypomnialo mi sie znowu o gobelinach królowej. Gobeliny byly wystawione (a raczej w sumie ich projekty czytaj malowidla na kartonie ) w Aarhus gdzies w okolicach lata. Gobeliny królowej były darem ludu duńskiego dla ukochanej królowej. A autorem zostal Bjørn Nørgaard* Pracowalo nad nimi wielu ludzi i wiele lat i nawet samo zaplatanie trwalo tez calkiem dlugo (nie pamietam dokladnie ale pewnie gdzies ze dwa lata). Przedstawiaja one 1000 lat historii Danii, od wikingow przez cala historie, i 20 wiek, a takze terazniejszosc (krolowa sportretowana z mezem jako Adam i Ewa , ona z jablkiem w rece). A takze przyszlosc czyli synowie . Najciekawszy jednak uwazam jest gobelin z 20-stego wieku bo najwiecej jest sie z niego w stanie zrozumiec i szczegolow zobaczyc. Dodam ze w naturze gobeliny maja 4 na 7 metrow kazdy i jest ich 17 sztuk. Ponizej jest wiec gobelin a ja od razu zachecam do klikniecia na niego i obejrzenia go w wiekszym powiekszeniu bo tylko tak da sie wylapac wszystkie szczegoly i szczegoliki: Przyjrzyjcie sie wiec szczegolom! Mozna temu przygladac sie dobre pol godziny i za kazdym razem zauwazyc nowe szczegoly! A jest tam np:
A trzeba powiedziec ze do kazdego gobelina jest dokladna rozpiska kto gdzie i dlaczego jest, a ta lista dlugaaaa. Polecam tez inne gobeliny . Niestety z nich o wiele mniej mozna zauwazyc, poniewaz znajomosc historii Danii nie jest zazwyczaj zbyt mocna strona przecietnego czytelnika... ani tez moja niezbyt... A w naturze mozna je objerzec w sali rycerskiej zamku Christiansborg *jest on podobniez profesorem i okazuje sie on byc tez autorem calkiem szkaradnej jak na moje oko rzezby ktora jest wielka (czyli jakies powiedzmy 10m) i nie wiadomo o co w niej chodzi, czyli jak powiedzial ktos pewnei chodzi w niej o (nie o pieniadze) tylko o motywy falliczne. Nie wiem o co w niej chodzi ale za to dowiedzialam sie ze jest to rzezba majaca cos wspolnego z H. C. Andersenem... ciekawe! bo postawiona w 200 lecie urodzin Andersena, a wyglada tak: tutaj , tutaj , i tutaj
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Czasami czlowieka watpliwosci napadaja czy dunscy lekarze zaliczaja sie do tej pierwszej czy drugiej kategorii... W kazdym razie jesli po raz n-ty idzie sie do lekarza z gardlem bolacym jak jasna cholera, z katarem, i kaszlem i slyszy sie ze to przeciez wirus, czasem czlowiek mysli, np ze: wirusy w zasadzie potrafia byc rownie niefajne jak i bakterie a lekarze zdaja sie tym nie przejmowac i mowia wirus z rowna lekkoscia jak np: to tylko pryszcz... Ci lekarze musza miec tez duzo cieprliwosci. Ja na przyklad zawsze wiem ze to wirus, zastanawiam sie wiec czemu oni za kazdym razem robia jakies te swoje znachorskie sztuczki, jakies wymazy z gardla w formie instant (czyli polewaja jakimis odczynnikami 2 minuty i wiadomo ze to znowu wirus...), zawsze kluja tez w palec spijajac krew zeby sprawdzic cos (ciekawe co.... bo to i tak wirus przeciez). Natomiast moje zupelne zmrozenie krwi jak i chec jak najszybszej ucieczki wzbudzil moment w ktorym lekarz otworzyl Internet Explorera i zaczal wyszukiwac sobie nazwe jakiegos leku. Wiem że byla to tylko baza danych lekow, ale pomyslalam sobie ze rownie dobrze ja moglabym sprawdzic w goglach co by tu sobie dzisiaj zapisac. Tak czy siak czulam sie dziwnie...
sobota, 15 grudnia 2007
uwazasz ze: przestajesz zauwazac smierdzacy zolty ser lezacy w twojej lodowce (a one tu potrafia na prawde smierdziec). wszedzie stawiasz/wieszasz flage dunska. ktos kto mowi przepraszam jest zwyklym dziwakiem Naprawde wydaje ci sie ze wycieczka z Kopenhagi do Aalborga jest zbyt dluga ( 5h calkiem wygodnym pociagiem, w ktorym jest bar i zawsze czysty i sprawny kibel). puszkowane piwo? a co to takiego? Uwazasz ze nie ma nic takiego jak zla pogoda, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Uwazasz ze 5 tygodnii wakacji w roku to zdecydowanie za malo. Mozesz powiedziec "rød grød med fløde, Blåbærsyltetøj, i Angstskrig" bez zajakniecia. Przeszukujesz swoj stos butelek w poszukiwaniu takich ktore mozna sprzedac w sklepiei kupic za nie nastepna skrzynke piwa. Jelsi ktos do ciebie dzwoni, odbierasz telefon mowiac swoje imie (ktos kto nie zna dunskiego ani imiom tutejszych zazwyczaj dostaje niezlego zonka, zastanawiajac o co wlasciwie chodzi). a poza tym czemu nei moga powiedziec po prostu hello? Zaczyna ci brakowac parlamentu o ktorym kazdy wie ze jest skorumpowany do szpiku kosci! Twoj zwyczaj bycia troche za pozno, jest zupelnie nierozumiany.
|